Kolejny dzień, kolejne spotkanie z szarą codziennością. Pomału sączę zimne piwo. Cisza nocy przejmuje we władanie rozgorączkowane miasto. Gdzieś, jakiś niespokojny duch, włócząc się pustymi ulicami uparcie szuka drogi powrotnej do domu. Z odległych lokali dolatują echa muzyki. Jak wspomnienie przeszłości zmęczoną głowę ogarnia sen, kojący po trudach dnia i męczący czasem koszmarami.
Zrozumieć głębię snu to zrozumieć człowieka, to zrozumieć jego podświadomość. To zrozumieć jego największe pragnienia, których istoty sam pewnie nie podejrzewa. Noc przynosi nowe myśli, nowe myśli przynoszą ze sobą nowe plany i zadania. I pośród tego natłoku trzeba się znów rano odnaleźć, znowu zacząć dzień od porannej kawy.
Dziwny jest ten świat - śpiewał Czesław Niemien. Zaiste dziwny i niezrozumiały, choć jednocześnie tak bliski. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że zabrano nam coś najważniejszego - wolność. Tkwimy w klatce konwenansów, zasad, praw i obyczajów. Codziennie odbywamy tę samą pielgrzymkę do pracy, szkoły, urzędu. Nasza codzienność obwarowana z każdej strony niebotycznym murem przepisów nie jest już całkowicie tylko od nas zależna. Ukryci za tym murem cieszymy się jakąś kulawą namiastką wolności, nie zdając sobie sprawy z tego, co bezpowrotnie straciliśmy.
Ktoś może powiedzieć, że gdyby nie prawa i zasady nie funkcjonował by cały aparat życia społecznego, że miejsca nie miałaby struktura państwowa, że cała cywilizacją pogrążyła by się w chaosie i w konsekwencji tego bardzo szybko upadła. I czasem odnoszę wrażenie, że nie byłoby to takie złe. Owszem, wszystko ma swoje wady i zalety, ale gloryfikowanie postępu jest również poważnym błędem.
środa, 16 lipca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz